Na liczniku odsłon mamy:

hit counter
free web counter

Map IP Address
Powered byIP2Location.com

Kategorie: Wszystkie | Apple | Archiwum X | Humor | Kultura | Muppet Sejm | Polityka | Variactwo | Warsztat
RSS
czwartek, 11 czerwca 2009
Kogo słucha Jarosław Kaczyński?
A propos niedawnych wyskoków prezesa PiS przypomniała mi się taka bardzo stara kampania reklamowa Radia Zet. A może ktoś wie skąd można ściągnąć te dżingle? Google się poddało (szok, prawda? :)

Foto: Agencja Gazeta, fotomontaż: dac

czwartek, 04 czerwca 2009
Ale głupi ci Rzymianie

Po dzisiejszym dniu (3 czerwca) nie mogę nie westchnąć niczym Asterix: "Ale głupi ci Rzymianie". To a propos nieobecności prezydenta (oraz premiera) na uroczystościach w Sejmie. Premier Tusk usprawiedliwiał się spotkaniem w Wieliczce. Ale czy do cholery nie dało się tego jakoś sensownie skoordynować? O usprawiedliwieniach prezydenta Kaczyńskiego nawet szkoda wspominać. Tym bardziej, że sam prezydent zdradził co było prawdziwym powodem nieobecności na sali plenarnej. Jego osobiste urazy. Małość i żałość, tym bardziej żenująca, że przy takim święcie.

Na szczęście święto 4 czerwca jest nasze - normalnych ludzi, a nie zakompleksionych i nadętych polityków. Bo to nasze skreślanie doprowadziło do spektakularnego zwycięstwa "Solidarności" (tej dawnej, prawdziwej). To były moje pierwsze wybory. I od razu najważniejsze.

I dlatego mam gdzieś, gdzie będzie 4 czerwca Tusk, gdzie będzie Kaczyński, gdzie będą protestować związkowcy. O wiele bardziej interesuje mnie, gdzie wy, drodzy czytelnicy, będziecie świętować to 20-lecie demokracji. To nasze święto.

A nasi nadwiślańscy Rzymianie niech sobie dalej pajacują i niech im się dalej wydaje, że to oni rządzą Galią. My wiemy lepiej :)

środa, 05 listopada 2008
A imię jego 44.
piątek, 10 października 2008
Jestem prorokiem we własnym kraju
Wprawdzie nie trzeba być jasnowidzem, żeby coś takiego przewidzieć, ale zawsze. 2 września, tuż po zażegnaniu piaskownicowego konfliktu kto ma jechać na szczyt do Brukseli - prezydent czy premier - napisałem:

Ale byłbym naiwny, gdybym sądził, że taka słodka kohabitacja będzie od tej pory standardem. Za chwilę i prezydent, i premier - głównie poprzez swoich zauszników - zaczną się kopać po kostkach i sobie docinać.

Wystarczył miesiąc i tydzień i znów mamy problem kto pojedzie do Brukseli. Wtedy chodziło o Gruzję, tym razem o energetykę. I jak pisze mój redakcyjny kolega Konrad Niklewicz, lepiej, żeby prezydent na ten szczyt nie leciał, bo wbrew wysokiemu mniemaniu o swoich zdolnościach negocjacyjnych znowu przywiezie nam jakieś kukułcze jajo.

Lech Kaczyński stara się zagarnąć dla siebie kolejne obszary kompetencji: najpierw polityka zagraniczna, teraz znowu gospodarka. To po jasną cholerę mamy rząd? Do ozdoby? Póki co konstytucyjnie jesteśmy demokracją parlamentarno-gabinetową, nie prezydencką. Z całym szacunkiem, prezydent Kaczyński to nie Bush ani Sarkozy nie tylkoze względu na format postaci, ale i ustrój w kraju. Najgorsze, że stopień kompetencji środowiska Kancelarii Prezydenta jest odwrotnie proporcjonalny do ambicji.

To zacytuję jeszcze jedno zdanie sprzed ponad miesiąca:

A kiedy znów wrócimy do tego podwórkowego standardu polityki, poniższy filmik stanie się aktualny jak mało kiedy.

wtorek, 02 września 2008
Rozejm w wojnie domowej
Ten film się trochę zdezaktualizował po wspólnym wystąpieniu prezydenta i premiera na szczycie w Brukseli. W imię wyższego celu - forsowania polskiego stanowiska na szczycie UE - panowie zawiesili na kołku własne urazy i złośliwości. Okazało się, że prezydent może poczekać na premiera z wylotem z Gdańska, że mogą polecieć jednym samolotem, a już w Brukseli wystąpić nawet na wspólnej konferencji. Nic tylko przyklasnąć.

Ale byłbym naiwny, gdybym sądził, że taka słodka kohabitacja będzie od tej pory standardem. Za chwilę i prezydent, i premier - głównie poprzez swoich zauszników - zaczną się kopać po kostkach i sobie docinać. A kiedy znów wrócimy do tego podwórkowego standardu polityki, poniższy filmik stanie się aktualny jak mało kiedy.

poniedziałek, 01 września 2008
Ron Asmus z moim plakatem :)

O przezabawnej historii doniósł mi właśnie nasz korespondent w USA Marcin Bosacki. Mój plakat z Wujem Samem pytającym "A czy ty znasz Rona Asmusa?" trafił - m.in. dzięki Marcinowi - do rąk samego Rona Asmusa. A Ron Asmus wydrukował go sobie, oprawił w ramki i dzisiaj w Brukseli zaprezentował na wspólnym spotkaniu z dziennikarzami i Radkiem Sikorskim.

Całe zdarzenie zarejestrowała kamera TVN24.

Nie dość, że znam już Rona Asmusa, to jeszcze Ron Asmus zna mój plakat. Zaprotokołować :)

Dzięki, Marcin.

Dla przypomnienia, plakat w całej okazałości:

czwartek, 31 lipca 2008
Anarchia
Mała impresja na temat najnowszego pomysłu PiS, czyli zamieniania w burdę rozmaitych posiedzeń (patrz komisja regulaminowa w sprawie Ziobry i obrady rady miejskiej Sopotu). Cóż tu można powiedzieć... lepiej zaśpiewać.

piątek, 18 lipca 2008
Pytanie dn(i)a
czwartek, 17 lipca 2008
Samobojkot

Coś wisiało w powietrzu od wczoraj wieczorem. Brak marszałka Putry na wizji w TVN24, przecieki, że PiS ogłosił bojkot mediów TVN (na szczęście wczoraj wieczorem akurat w ogóle nie oglądałem telewizji i napawałem się ciszą). Ale dziś rano prezes Kaczyński własnymi usty bojkot ogłosił w "Sygnałach dnia".

Powiem tylko: głupszy sposób na zaistnienie w mediach trudno wymyśleć. Ciekaw jestem, jak długo ów bojkot się utrzyma i ile wytrzyma bez mikrofonu i kamery Jacek Kurski czy Zbigniew Girzyński. I jak pokrętne tłumaczenie wymyśli PiS, żeby wytłumaczyć odwołanie tego bojkotu.

Bo jesteście panowie jak ćmy, które do kamery lgną. Choćby po to, żeby spalić się w blasku jej światła. Bez telewizji nikt was nie zauważa. Tak jak nikt nie widzi ćmy, kiedy ćma nie leci do lampy.

A kolegom z TVN radzę - zapiszcie sobie wyraźnie na jakiejś tablicy, żeby po zakończeniu tego bojkotu spytać posłów PiS dlaczego już przestali się obrażać i przyszli z łopatkami do waszej piaskownicy.

PS. W takich chwilach myśl, że nie ma już kogoś tak sensownego jak prof. Geremek jest tym bardziej bolesna.

czwartek, 03 lipca 2008
Wiadomości igrają z ogniem

Nie wiem czy po wczorajszym wydaniu "Wiadomości" kariera Hanny Lis znów nie zawisła na włosku. Pod koniec programu, w czasie, kiedy puszcza się tzw. michałki, czyli wiadomości lżejszej treści, zapowiedziała materiał o tym, jak to partie polityczne recenzują programy informacyjne za pomocą SMS-ów. Przyczynkiem do tego materiału był SMS, jaki we wtorek wieczorem ktoś z biura PiS puścił omyłkowo do dziennikarzy zamiast do polityków. SMS zawierał skrótową recenzję polsatowskich "Wydarzeń" i wydźwięku materiałów.

Joanna Wajda z "Wiadomości" przygotowała solidny materiał o tym, jak to partie posługują się SMS-ami do komunikacji, co im to daje itd. Na koniec filuternie spoglądając w kamerę podczas standupu zadała retoryczne pytanie: "Ciekawe jak posłowie PiS ocenią ten materiał w "Wiadomościach"?".

Pani Joanno, ocenią pozytywnie. W końcu ani słowem nie zająknęła się Pani o tym, że Przemysław Gosiewski na bieżąco recenzuje "Wiadomości" i śle protesty do prezesa Urbańskiego, o czym napisał w środę "Dziennik", a Gosiewski potwierdził to w TVN24.

Ale i tak mocno się zdziwiłem, że omyłkowym SMS z biura PiS "Wiadomości" w ogóle się zajęły. Hanna Lis znowu będzie miała awanturę z jakimś komisarzem politycznym z TVP.

Fot. TVP 1

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8