Na liczniku odsłon mamy:

hit counter
free web counter

Map IP Address
Powered byIP2Location.com

Blog > Komentarze do wpisu
Allo, allo po polsku, czyli fałszowanie na Katarynie

„Wiemy, kim jest najsłynniejsza anonimowa blogerka Kataryna, która od lat ostro ocenia dziennikarzy i władzę” - obwieścił w piątek rano triumfalnie „Dziennik”. A potem przez cały dzień na oczach internautów rozgrywała się burleska żywcem z brytyjskiego serialu „Allo, allo”.

Niewtajemniczonym należą się dwa słowa wyjaśnienia. „Allo, allo” to opowieść o okupowanym przez Niemców francuskim miasteczku Nouvion, w której przewija się francuski ruch oporu, niemieccy oficerowie, gestapowiec Herr Flick, lotnicy, których trzeba przemycić z powotem do Anglii i przede wszystkim pulchniutki właściciel miejscowej restauracji Rene Artois, którego z jednej strony nakłania do współpracy ruch oporu, z drugiej - nachodzą Niemcy. A jemu chodzi tylko o spokój i o to, żeby obściskiwać się z kelnerkami w tajemnicy przed żoną. Dowcip w „Allo, allo” polega głównie na tym, że co chwila ktoś udaje kogoś, kim nie jest: a to Anglicy i Niemcy przebierają się za francuskich wieśniaków, a to Rene włoży hitlerowski mundur. Każdy oszukuje każdego, bo głównym celem wcale nie jest wygranie wojny, ale zagarnięcie skarbu, czyli obrazu „Upadłej Madonny z wielkim cycem” pędzla niejakiego Van Clompa. Słowem - życie w Nouvion to „Himalaje hipokryzji”, by zacytować klasyka.

Oglądając wczoraj rozwój „afery katarynowej” poczułem się jak w Nouvion. Michelle z ruchu oporu (Kataryna) napisała na słupie na rynku: „Herr Flick jest gupi”. Herr Flick (minister Czuma) jest wściekły i chce się dowiedzieć, kto to napisał. Rene („Dziennik”) ma podejrzenia i próbuje „dotrzeć” do autorki obraźliwego napisu. Chwali się nawet, że z nią rozmawiał („Dziennik” z 19 maja), ale nie do końca wie kto to, bo widział ją tylko po ciemku.

Jednak już trzy dni później w Nouvion wybucha bomba: Renee wychodzi na rynek i ogłasza, że wie, kim jest autorka napisu. Ale nie powie. No, może powie tylko tyle, że pracuje dla ruchu oporu, a jej imię zaczyna się na M. Nim Rene zdąży wrócić za kontuar, w miasteczku wszyscy już wiedzą, że to Michelle.

Michelle się nie ujawnia, za to pisze na słupie, że Renee to świnia, bo ją szantażował. Obiecał bronić przed Herr Flickiem, ale tylko wtedy, jeśli Michelle odda mu się w piwniczce z winami. Na dodatek straszył ją, że jak się nie ujawni, to porozmawiają z nią niemieccy oficerowie („Fakt”), którzy już tacy subtelni jak on nie będą. Michelle odmówiła, więc Rene wszystko wypaplał.

Lawina ruszyła, a na Rene oburzyli się niemieccy oficerowie, którzy do tej pory całymi dniami przesiadywali u niego w restauracji i spiskowali z nim, by zgarnąć obraz „Upadłej Madonny”. Najpierw naśmiewali się z tego, że Rene koloryzuje opowieści o Michelle (a przecież sami drżąc przed Herr Flickiem potrafią opowiadać nie takie historie z palca wyssane). Najbardziej oburzyło ich jednak, że ktoś może nimi kogoś straszyć. „Nigdy nie interesowaliśmy się Michelle. Nigdy nie zamierzaliśmy ujawniać tożsamości tej osoby. Jesteśmy wściekli, że ktoś może używać nas w kontekście szantażu” - grzmieli pułkownik von Strohm i porucznik Gruber w obwieszczeniu nalepionym na słupie.

I nie pomogły nawet krokodyle łzy żony Rene Madame Edith (Piotr Zaremba), która biadoliła, że „źle się stało, że Michelle ma prawo odnieść wrażenie, jakoby Rene na nią polował (...) Współczuję Michelle stresu i bardzo nie chciałabym, aby przerywała działalność w ruchu oporu z powodu tego, co opowiada Rene.” Rene wszyscy w miasteczku zaczęli uważać za świnię.

Cała ta historia to festiwal hipokryzji wszystkich mieszkańców internetowego Nouvion: Michelle mogła wszak podpisać się pod swoją opinią, Herr Flick mógł nie irytować się z powodu byle napisu, Rene mógł nie wykorzystywać sytuacji i nie naciskać na Michelle, a przede wszystkim mógł trzymać język za zębami. Niemieccy oficerowie i madame Edith mogli sobie darować teatralne gesty oburzenia na Rene. W końcu w tym serialu wszystkim i tak chodzi nie o to, jaką kto zagra rolę, ale przede wszystkim o obraz Madonny. Upadłej.

piątek, 22 maja 2009, dac

Polecane wpisy

  • 20 lat "Gazety" w mediach - postscriptum

    Nie udało mi się nagrać i obejrzeć wczorajszego materiału z "Wydarzeń" Polsatu, ale mam za to fragment programu w Polsat News - rozmowę z Sewkiem Blumsztajnem:

  • 20 lat mignęło (tak, że niektórzy nie zauważyli)

    To nie scenografia ze "Star Treka" tylko scena na 20. urodziny "Gazety". 8 maja 1989 r. przygotowywałem się do matury. Nawet nie pamiętam czy w ogóle wiedziałem

  • 2009, czyli...

    Drodzy czytelnicy bloga: W tym roku czekamy na:recesję - ale tylko w dziedzinie głupoty i nadęcia politykówspadek - ale tylko po bogatym (jeszcze) dalekim kre

Komentarze
2009/05/23 15:10:18
Obśmiewać anonimowych blogerów lepiej byłoby pod nazwiskiem, nieprawdaż?
-
dac
2009/05/23 17:54:38
Zaiste. Dlatego robię to pod nazwiskiem. Od jakichś 2 czy 3 lat:
wyborcza.pl/0,75542.html
-
2009/05/24 19:22:18
Ha, dobre, bardzo dobre, dawno się tak nie uśmiałem ;)
-
2009/05/26 15:30:42
Ach, czyli jak przez Wyborcza.pl wejdę, to poznam. No dobrze, zawsze coś. Nie zauważyłem.
-
2014/04/24 13:33:34
Szkoda, tyle lat się Kataryna trzymała, a tutaj nagle bach, obraża się Czuma i potrzebna jest windykacja jej imienia i nazwiska? A było tak pieknie :)