Na liczniku odsłon mamy:

hit counter
free web counter

Map IP Address
Powered byIP2Location.com

Blog > Komentarze do wpisu
20 lat mignęło (tak, że niektórzy nie zauważyli)

To nie scenografia ze "Star Treka" tylko scena na 20. urodziny "Gazety".

8 maja 1989 r. przygotowywałem się do matury. Nawet nie pamiętam czy w ogóle wiedziałem, że tego dnia wyszedł pierwszy numer "Gazety Wyborczej". Historia działa się gdzieś w Warszawie, 100 kilometrów dalej. Ja zastanawiałem się, jakie będą tematy z polskiego i czy zdążę przerobić wszystko do biologii. Na pewno nie mogłem wtedy nawet przypuszczać, że w "Gazecie" przeżyję największą przygodę życia, która trwa już 15 lat.

Jesienią 1989 r. zacząłem studia w Warszawie, od razu trafiając w sam środek wielkich zmian, które przechodziła Polska. Plan Balcerowicza, rozpad PZPR, wybory prezydenckie - wszystko to działo się gdzieś obok, przeplatane studiami, życiem w akademiku, poznawaniem nowych ludzi. Gdzieś pewnie przewijała się i "Gazeta", ale - dalibóg - kompletnie jej nie pamiętam z tego czasu.

Pierwsze świadome wspomnienie o "Gazecie" to rozmowa w agencji reklamowej Grey bodaj w 1993 r. Trafiłem tam jeszcze jako student, z ogłoszenia. Szukali copywriterów. Pomyślałem - czemu nie. Przez kilka minut przysłuchiwałem się jakiejś mikroburzy mózgów z udziałem Kota Przybory, z którym byłem umówiony na rozmowę. Zdaje się, że chodziło o jakiś konkurs dla motocyklistów albo z możliwością wygrania motocykla. Nawet wtrąciłem jakieś uwagi. Grey mnie nie zatrudnił, ale z rozmowy z Kotem Przyborą zapamiętałem jedno: "takie ogłoszenia o pracy dajemy w 'Wyborczej', nikt poważny nie może sobie pozwolić na to, żeby ich tam nie dawać."

Ale do samej "Gazety" trafiłem dopiero w 1994 r., kiedy powstał dodatek "The Wall Street Journal Europe" (tak, tak - wydawaliśmy to kilkanaście lat przed "Dziennikiem" :). Mój przyjaciel Piotr Gillert (dziś korespondent "Rzepy" w USA) zatrudnił się tam jako tłumacz. A że pracy było w bród, szybko zaczęli szukać kolejnych tłumaczy. Poszedłem, zdałem test i 13 czerwca 1994 r. zaczęła się przygoda z "Gazetą".

Zaczynałem jeszcze kiedy logo było pionowe. Przeszedłem przez "The Wall Street Journal Europe", dział gospodarczy, dział nauki, dodatek komputerowy, nasz raczkujący portal, by w końcu wrócić do redakcji, do działu gospodarczego. Po drodze byłem świadkiem wchodzenia Polski do NATO, do Unii, licznych wyborów, afery Rywina, a także wzlotu i upadku IV RP. Poznałem fantastycznych ludzi, którzy tworzą "Gazetę" i historię.

A w końcu poznałem moją żonę, która - jak się okazało - chodziła do tego samego żłobka przy Iwickiej, w którym powstawały pierwsze numery "Gazety". Takiej życiowej klamry w życiu bym sobie nie wymyślił. A przecież to wszystko się zdarzyło.

Na zdjęciu obok: moja żona Joasia w żłobku przy Iwickiej.
"Gazeta" pojawi się tu dopiero za kilkanaście lat.

Tak, to było niesamowite 15 lat.

Oczywiście nie śmiałbym oczekiwać fety z okazji własnego 15-lecia pracy w "Gazecie" (zwłaszcza, że to dopiero za miesiąc), ale że media będą milczeć o 20. urodziny samej "Gazety" - to już mnie dziwi. Chlubne wyjątki to "Polityka" i PAP oraz "Onet", który przedrukował depeszę PAP-a [update: jak pisze w komentarzu matesky - duży materiał zrobiły też "Wydarzenia" Polsatu - thx i Polsatowi za materiał, i matesky'emu za info]. Pozostałe media solidarnie milczą. "Fakty" TVN - ani słowa, "Wiadomości" TVP - cisza. TVN24.pl - nic, Dziennik.pl - nicht. "Rzepa" - nada (o pardon - jest trzyakapitowa notka z PAP o przyznaniu tytułu "Człowieka Roku 'Gazety Wyborczej'" Tadeuszowi Mazowieckiemu). Milczy też "Polska The Times", Wirtualna Polska itd.

Można "Gazety" nie lubić, ale to kawał historii. Ignorowanie tego kawałka historii przypomina trochę zachowanie małego dziecka, które sądzi, że jak zamknie oczy, to strach zniknie. Ale czy jest sens iść przez życie z zamkniętymi oczami?

piątek, 08 maja 2009, dac

Polecane wpisy

  • Allo, allo po polsku, czyli fałszowanie na Katarynie

    „Wiemy, kim jest najsłynniejsza anonimowa blogerka Kataryna, która od lat ostro ocenia dziennikarzy i władzę” - obwieścił w piątek rano triumfalnie

  • Tytuły w "Gazecie", czyli...

    20-lecie "Gazety" to okazja do wspomnień, zwłaszcza kiedy ma się do dyspozycji takie narzędzie jak Gazetopedia . Naprawdę chapeau-bas, drodzy koledzy z internet

  • 2009, czyli...

    Drodzy czytelnicy bloga: W tym roku czekamy na:recesję - ale tylko w dziedzinie głupoty i nadęcia politykówspadek - ale tylko po bogatym (jeszcze) dalekim kre

Komentarze
2009/05/09 00:22:48
W "Wydarzeniach" Polsatu był spory materiał.
-
2009/05/11 09:31:49
Moi rodzice kupowali wyborczą od zawsze i wychowałam się na niej i na Polityce.
Cieszę się, że obydwa tytuły tak świetnie się rozwinęły i nadal czyta się je z pasją!
Gratulacje Gazeto!
-
2014/08/12 19:53:10
No faktycznie, gdyby nie te ławy salonowe to wnętrze statu Enterprise jak nic :) Gratulacje!